Usiadłam na jednym z łóżek i wszystkim się przyglądałam. W pewnym momencie podeszła do mnie Danielle.
- Chłopaki! Uspokójcie się na chwilę!- krzyknęła, a Zayn i Liam zamilkli.- To jest Jesy. Moja przyjaciółka, jak już wam wcześniej wspominałam.
- Cześć, jestem Liam.- podszedł do mnie i przywitał się.
- A ja Zayn.
- Miło mi was poznać.
- I wzajemnie- powiedział Nialler.
- Ej, Niall- Zayn zwrócił się do Irlandczyka.- Zadzwoń do Harrego i Lou i zapytaj się kiedy przyjdą.
- Spoko, już dzwonię- wyciągnął swojego czarnego iPhone'a i wykręcił numer. Prawdopodobnie do Harrego.
- Boże.. Oby w ogóle nie przyszli- wyżaliłam się.
- Jess, o co chodzi?- zapytał Zayn.
- Przed namiotem się z nimi trochę "popsztykałam"..
- Dobra, nie wnikam.
Po chwili Niall zakończył swoją rozmowę i schował telefon do kieszeni.
- Będą za 5 minut.
~*~
W pewnym momencie Harry i Louis przekroczyli, że tak powiem "próg" naszego namiotu. Niezłe wejście, nie ma co. Harry odgarnia loki na prawo, a Louis gryzie sobie marchewkę.. Idiota.
- Jak tam, księżniczko?- skierował się do mnie loczek.
- Jeszcze raz, a nie ręczę za siebie!- uniosłam ton.
- Księżniczka.
Już chciałam się na niego rzucić, lecz Danielle w odpowiednim momencie mnie zatrzymała.
- Odwal się ode mnie! Nie jestem żadną księżniczką, ani zabawką!- krzyczałam najgłośniej jak umiałam.
W pewnym momencie sięgnęłam po jedną z kilkunastu poduszek i potraktowałam nią Harrego. On za to odwdzięczył się.Wszyscy wyszli, a my zostaliśmy sami. W pewnym momencie oświeciło go.
- Ej, gdzie oni są?- przestał na chwilę.
- Nieważne.. - bezwładnie opadłam na jedno wielkie łóżko.
Haha, zadziwiające. Styles usiadł koło mnie i powiedział:
- Hmm. Niall i Zayn śpią na piętrowym łóżku. Lou śpi na jednoosobowym, a Liam z Danielle na tym dużym- pokazał na drugie łóżko takich samych rozmiarów jak te.- Co oznacza, że śpimy tutaj razem- poklepał delikatnie w materac. Lekko uniósł swoją rękę i dłonią przejechał po moim policzku. Szybko ją zrzuciłam i krzyknęłam:
- No chyba nie?
- No chyba tak- uśmiechnął się.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- NIE!- krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.
- A jednak.
Dobra, poddaję się. Nie mam na niego siły. Kto wie jakie jeszcze w zanadrzu ma teksty. Wstałam i wyciągnęłam z torebki komórkę.
Już jest 22:00?!- pomyślałam. Wyciągnęłam z małej walizki piżamę i poszłam do łazienki się w nią przebrać. Weszłam do odrębnego pomieszczenia i ubrałam naszykowane wdzianko. Przeczesałam delikatnie włosy i wyszłam z łazienki ubrana w krótkie spodenki i bluzkę z napisem "Hipsta Please". Piękne wspomnienia.. Może dlatego, że była ona męska.
- A wiedziałem, że nie pierwszy raz Cię widzę!- powiedział i podszedł do mnie.- Moja bluzka. Dałem ją Tobie na koncercie w Berlinie. Pamiętam Cię.
- Yyy, nie?- próbowałam zataić prawdę.- Kupiłam ją sobie.
- Czyżby na pewno? Moja bluzka z takim napisem miała podpisane wewnątrz metki "Harry"- powiedział i zerknął na metkę z tyłu bluzki.- Tak, to była moja bluzka.
- Nawet jeśli tak, to co z tego? Teraz już moja.
Chciałam go wyminąć i położyć się do łóżka, lecz on złapał mnie za nadgarstek i lekko pociągnął w swoją stronę. Drugą ręką zagarnął mi krótkie pasma włosów za ucho, które niesfornie opadały mi na twarz. Jakoś nie protestowałam. Czułam jego oddech na twarzy. Miał takie piękne, zielone oczy. Utonęłam w nich.. I jeszcze te spojrzenie... BOŻE, CO JA MÓWIĘ ?! Ogarnęłam się i wyrwałam się z jego uścisku. Podeszłam do łóżka i położyłam się na nim. Okryłam się kołdrą i zasnęłam.
~*~
Obudził mnie Styles. Jego loki spadały na moje czoło.. Ej, coś mi tu nie gra. Czułam Jego ręce na mojej talii. Szybko je zrzuciłam i "potoczyłam" Harrego na drugą stronę łóżka. Spojrzałam na zegarek. Dopiero ósma rano. Co mi tam. Wstaję.
Zrobiłam sobie kanapki i z powrotem wróciłam do reszty. Wszyscy jeszcze spali... Przynajmniej tak myślałam.